Legenda o Młynie spod ŚLęży

Na  równinie  świdnickiej  ,  u  podnóża  Masywu  Ślęża ,  w  woj.  dolnośląskim  , leży  Gogołów. Miejscowym  zabytkiem  minionych  wieków  jest  Wiatrak  typu  holenderskiego  . Pochodził   on  z  XIX  wieku i  mielił  ziarno  aż  do  lat  trzydziestych  XX  wieku.

Dawno  temu  Młynarzem  był   solidny  i  pracowity  Konrad  ,  który  nie  miał   jednak  szczęścia  w  życiu , gdyż  urodził  się  z  jedną  krótszą  nogą. Kochał  się  w  pięknej  ,  ale  próżnej  córce  miejscowego  Kowala,  o  imieniu  Rozalia. Jego  awanse  nie  zostały  oczywiście  przyjęte, bo  dziewczyna  nie  chciała  chodzić   z  kaleką. Konrad  z  rozpaczy  popełnił  samobójstwo,  wieszając  się  na  belce  w  Wiatraku.  Od  tego  czasu  Młyn  stał  pusty . We  wsi  mówiono   ,  że  w  nim  straszy  Duch  nieszczęśliwie  zakochanego  Młynarza.

Pewnego  razu  do  Gogołowa  zaszedł  młody  wędrowiec ,  którego  zwali  Fryderyk. Szukał  pracy ,  ale  nikt  nie  chciał  go  zatrudnić. Zbliżała  się  noc  ,  więc  młodzieniec   postanowił  przenocować  w  opuszczonym  Młynie ,  nie  wiedząc  ,  że  jest  on  owiany  złą  sławą. Zasnął  na  wiązce słomy  ,  ale  w środku  nocy  przebudził  go  huk  pracującego  koła  młyńskiego. Przestraszony  rozejrzał  się  dokoła  i  nagle  ujrzał  kulawego  Młynarza,  który    mielił    ziarno. Nagle  zwrócił  się  on  do  niego  i  poprosił   o pomoc.  Fryderyk  zabrał  się  do  pracy.  Kiedy  wszystkie  worki  zostały  już  napełnione  śnieżnobiałą  mąką  ,  Młynarz dał  swemu  pomocnikowi  sakiewkę  ze  srebrnymi    monetami.  Kazał  mu  je  podzielić  na  dwie  równe  połowy. Okazało  się   , że  monet  było  13 . Kiedy  Fryderyk      miał   już   schować  do  kieszeni    nieparzystą  monetę , pomyślał  ,  że  nie  przystoi  tak   oszukiwać. Za    swą  uczciwość     otrzymał  od  Młynarza  wszystkie  pieniądze.

Zbudziło   go  pianie  koguta  we  wsi  . Myśląc  ,  że  był  to  tylko  sen  , już  miał  wyjść  na  zewnątrz  ,  gdy  obok  swego  wędrownego  węzełka  zobaczył  skórzaną  sakiewkę  , a   w  niej  13  srebrnych  monet.  Za  te  pieniądze  kupił  opuszczony  Wiatrak  i  przez  kolejne  lata  mełł w  nim  mąkę  mieszkańcom  wsi.

Legenda  mówi  ,  że  dotąd  jeszcze  w  gwiaździste  noce  w   pojawia  się  tu Duch  kulawego  Konrada  i  słychać  pracujące  koło  młyńskie.

Leave a Reply