One Comment

  1. Łukasz

    Byłem w Samotni Denhoffa w Kruszynie. Zamek należał wtedy do Stanisława i Jana Lubomirskich-Lanckorońskich, którzy odzyskali zamek za symboliczną złotówkę na początku lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku.
    Przedzierałem się przez chaszcze już lasu, a kiedyś parku-ogrodu założonego w stylu angielskim, skrajem niesamowitego sztucznego jeziora. To co napisałaś nie jest legendą tylko smutną prawdą o ojcu, który nie dopuścił do mezaliansu swojego syna i wiejskiej piękności. Stanisław pokazał mi nawet miejsce do którego służba zamkowa zanosiła posiłki dla Starego Denhoffa. Nie pamiętam, która z rodzin kupiła od niego zamek, ale chyba byli to Lubomirscy. Cena jak na tamte czasy była śmieszna, Denhoff zażyczył sobie tylko strawy do końca życia i do ostatka swych dni mieszkał w samotni. Lubomirscy-Lanckorońscy nic o tym nie powiedzą, ale żadna z rodzin właścicieli zamku nie była w nim szczęśliwa, nawet mimo tego, że pod koniec dziewiętnastego wieku urządzano tam wspaniałe bale przy świetle elektrycznym wytwarzanym przez sprowadzoną z Anglii lokomobilę. Nie wiem czy to prawda, ale zamek podobno został sprzedany jakieś amerykańskiej parze, już po ślubie Dominiki i Jana.
    Chciałem kupić ten zamek mimo, że był ruiną. Zmieniłem zdanie jak zobaczyłem Samotnię Denhoffa, a później ten upiorny monolit w szczerym polu…
    Ale mimo moich obaw, życzę nowym właścicielom szczęścia… na pociechę, niech wiedzą, że pod schodami(lewymi) na pierwsze piętro przechowano przez całą wojnę obraz MIchała Anioła!!!

Dodaj komentarz